Semistory

blog

PROLOG – JAK MNIE WIDZĄ, TAK MNIE PISZĄ

Jak Skłodowska-Curie – czuję chemię!
Bardziej jak Joanna D`Arc – skruszyłaby moje mury!
Ostatecznie sądzę, że jak Artemida – dałbym się złowić!

 

Phi! Niedoczekanie Wasze!
Taką rozmowę podchwyciłam na pokładzie samolotu lecącego z Warszawy do Frankfurtu. Sądząc, że nie słyszę, trójka Panów obrała mnie sobie za cel. Czy mogę ich winić?

Włosy me blond. Oczy zielone. Wzrost wysoki. Figura zjawiskowa. Córka Alfy i Omegi. Wystarczy.

A zatem nie mogę ich winić. W ogóle mężczyzn nie można za nic winić. Są tacy śmieszni. Ciekawi, owszem, ale śmieszniutcy. Myślą, że władają czymkolwiek. Ojojoj głuptaski.

Zawód: stewardessa.
Zawód miłosny: Piotrek – co to był za baran!
Pasja: latanie, miejsca, kolory.

Podróże kształcą. Aczkolwiek nie wszystkich. Pewnie dlatego, że ludzie są różni.

Ludź jak to ludź, bywa niesforny. Bez ludzia nie ma pracy, z ludziem pracy jest za dużo.
Ludź pyta, ale nie słucha. Ludź patrzy, ale nie widzi. Ludź idzie, ale nie wie dokąd.

No np. taki gość:

– To nie przystoi!
– Słucham?
– Istny skandal!
– Wciąż nie rozumiem?
– Stewardessa nie powinna mieć pomalowanych paznokci!
– Proszę się nie obawiać, to tylko kolor. Proszę zerknąć. Piękny!
– Być może, ale…
– Jestem Ruby Charm!
– To na Pani cześć powstał ten kolor?
– A jakże!
– W takim razie, winien jestem przeprosiny. Mea Culpa!

Wtedy to decyzja. Codziennie będę czarować kolorem. A inspiracji poszukam w odwiedzanych miejscach. O! Żeby wyrazić siebie! Żeby utrzeć nosa ponurakom!

Następny kierunek – Nowy Jork!